05 sie 15

Co tu dużo mówić…

DSC09316No tak. Zbzikowała. Kto? Pogoda, rzecz jasna. 34 stopnie sobie wymyśliła. A co my na to? A my na to plaża, a tam skoki do wody, zjeżdżalnia wodna, siatkówka plażowa, orzeźwiające kąpiele i plac zabaw. I tak przez dwa dni.

Kreatorzy wypasu rozsmakowali się w golfie.

Ale nie samą plażą żyjemy. Zagraliśmy w flagi, zgadnij kto to za zasłoną, rekina i rybki oraz baloniadę. Nie chcemy się chwalić, ale nadmienić musimy, że przeprowadzone gry były autorstwa farmianej kadry:) Nie mogło zabraknąć również zajęć tanecznych, wędkowania oraz piłki nożnej.

Kolejne 100 lat!!! Tym razem dla Alberta. Po toaście i poczęstunku dyskoteka. A późnym wieczorem  w pidżamkach jedni zasypiają , inny rozrabiają:) (więcej…)


   03 sie 15

Wiara czyni cuda!

DSC09355Jest! Jest! Jest! 30 stopni, pełne słońce!  100% beztroski wykorzystane! Po śniadaniu zaserwowaliśmy sobie leniuchowo, co znaczyło, że kreatorzy wypasu pojechali na golfa, chętni poszli do kościoła, inni zagrali w siatkówkę, artyści kończyli swoje dzieła i zaczynali kolejne, a, no i jeszcze xboxik dla poprawy zdolności manualnych:)

Zadziało się nader intensywnie po obiedzie, gdy wszyscy wzięli udział  w paintballu wodnym. Trzeba było okazać się niezłym strategiem, aby dostać się do bazy przeciwnej drużyny. Zwieńczeniem wodnego szaleństwa było 100 lat dla Jasia!!!

Z pięknej pogody należy korzystać ile się da. Zatem kolację zjedliśmy przy ognisku. kiełbaski, duużo kiełbasek, szwedzki bufet, a na deser (wcale nam nie jest przykro:)) mnóstwo kanapek z nutellą. Najedzeni udaliśmy się na poszukiwania dzikiej świni. Zagraliśmy i pobawiliśmy się przy ognisku, a gdy noc już była bardzo ciemna skierowaliśmy  się ku alei duchów. Strachu było co niemiara:) (więcej…)


   01 sie 15

Uśmiech dziecka- bezcenny:)

DSC09112Jak zwykle rozpoczęliśmy kolejny dzień zajęciami wszelakimi. Miłośnicy jeździectwa w stadninie, podzieleni na dwie grupy zaawansowania. Młodsze dzieci spędziły czas z końmi do godziny 13.00, natomiast starszaki wydłużyły swój pobyt do godziny 16.00. W tym czasie gimbaza na leniuchowie przeplatanym siatkówką, a pozostali na trójboju strzeleckim.

Po obiedzie dzięki łaskawości pogody (dzisiaj poczęstowała nas wyjątkową jak na siebie tego lata dawką słońca) mogliśmy stoczyć wojnę na wodzie. Nie zapomnieliśmy o kolejnym treningu piłkarskim.

Zajęcia wieczorne zgodnie z farmianym rytmem, czyli taniec, batut, wędkowanie, siatkówka oraz kolejny mecz piłki nożnej.

Jutro podobno 30 stopni. Wierzyć, czy nie wierzyć? Oto jest pytanie. (więcej…)


   31 lip 15

Jest życie!

DSC08782Pakiet przedpołudniowy przedstawiał się dzisiaj następująco: maluszki na trzygodzinnym treningu piłkarskim na terenie naszej Farmy. Zaawansowani jeźdźcy w stadninie. Gimba wybrała taniec i siatkówkę. A w kuchcikowie dzień włoski. Takiej pizzy nie powstydziłby się najlepszy pizzer! Palce lizać! Świetnie wyrobione ciasta, góra składników, doskonałe wypieczenie i… zjedzenie. Mniam:) Po krótkiej przerwie zajęcia artystyczne. Musimy jeszcze dokończyć to i owo.

Po obiedzie gimba i chłopaki starszaki na paintballu. A maluchy i ciut starsi zaserwowali sobie Grand Prix. Rozszyfrujmy. Dokładnie to chodziło o bieg farmera, bieg ratownika, bieg budowlańca, bieg sportowca, zabawę z jajkami (surowymi rzecz jasna) oraz przepychanie Czarnej Strzały. Większość z czytających zapewne nie wie skąd pochodzi ta osobliwa nazwa, wymyślona przez naszych obozowiczów kilka pokoleń wstecz:) Tak, tak, wielce zabytkowa to maszyna:)

A cóż się dział po kolacji. Ano starym zwyczajem ryby chowały się po tzw. kątach, sprężyny batutu piszczały z zachwytu, podłoga taneczna wypolerowana (skarpetkami, trudno, się mówi:)). Chłopcy rozegrali równolegle trzy mecze piłki nożnej z goszczącymi na Farmie Globallowcami. Wszem i wobec chcemy się pochwalić, iż trening piłkarski maluszków nie poszedł na marne. Wygrana 4:0 mówi sama za siebie.

A na deser 100 lat dla Karoliny!!! Plus małe co nieco:) (więcej…)


   31 lip 15

Ach, dzieckiem być:)

No tak, tylko dzieci potrafią tak wspaniale się bawić. Wakacje to wakacje, a że zimno i wieje… Jakie zimno? Wiatr? Brak słońca? A kto o tym słyszał? Z całą pewnością nie nasi obozowicze, którzy sprawnie rankiem podzielili się na grupy i ruszyli na pierwsze zajęcia. Grupa pierwsza w stadninie i na lekcji tenisa, zahaczając po drodze o plac zabaw. Grupa druga wyjechała na halę, a tam gała, gry i zabawy oraz koszykówka. Grupa trzecia działała artystycznie.

Po obiedzie sklep. Półka z kisielkami przeżyła oblężenie:) Ale to nie koniec. Prosto ze skarbca dobroci udaliśmy się na kręgle do Mierzęcina.

W pakiecie wieczornym jak tradycja nakazuje ryby, taniec, batut oraz kolejny sparing z goszczącymi na naszej Farmie piłkarkami.

Po wieczornej toalecie  czytanko. Tym razem lektor postanowił być cwany i aby uniknąć spania na taboreciku przemycił swoją ulubioną książkę dla dzieci. Cóż, niestety po trzech rozdziałach maluchy postanowiły zasnąć, a niepocieszony lektor z nosem spuszczonym na kwintę musiał pożegnać się ze słowem drukowanym:) (więcej…)


   30 lip 15

Turbo doładowani:)

Dzisiaj do plus minus godziny szesnastej nasi obozowicze pokonali sześć stacji: 1 woda (żagle, kajaki, rowerki), 2 majsterkowanie, można by nazwać DIY (zabrzmi bardziej cool?;), jak zwał tak zwał, chodziło o kwestie następujące: młotek, śrubokręt, wkrętarko-wiertarki, 3 zajęcia kulinarne, a na nich potworzasto-smaczniasto- owocowo, 4 wypalanie w drewnie, 5 jajoloty (dla tych, co niekoniecznie wiedzą z czym to zjeść, konstrukcje zupełnie na poważnie- jak wykombinować, żeby jajo spadając miało miękkie lądowanie), 6 taniec.

Spokojnie, spokojnie. Nie pozwoliliśmy naszym zawodnikom paść z głodu. Przerwa na obiad odhaczona.

A po obiedzie bieg zadaniowy.  W tym przypadku pięć stacji polegających na wykonywaniu różnych zadań sportowych. Podkreślamy, że maratony nam niestraszne. Pokonanie dłuuugiego dystansu na czas zaliczone.

Żeby żadnemu z czytających nie przyszło do głowy, iż to obóz pracy, zaznaczamy, że w pakiecie wieczornym nastąpił absolutny relaks. W kość dostały jedynie ryby. Przetestowaliśmy nową matę na batucie i zagraliśmy kolejny mecz towarzyski, tym razem z goszczącymi na Farmie uczestnikami obozu Globallsport.

Po kąpańsku kino domowe, popcorn, herbatki z mięty, gorące soki z malin, kisielki, przytulasy i ….. ciiiii*

*(nie dotyczy gimbazy i starszaków, ci wiodą nieco inny tryb obozowego życia, ale o tym może innym razem:))

(więcej…)